Porno, duszno, do tego dinozaury

W długi majowy weekend przydarzyła mi się awaria samochodu, więc w ramach wyrównywania krzywd zabraliśmy dziś dzieci do Parku Dinozaurów w Kleinwelce. To w Niemczech.

Park jest fajny, dinozaury całkiem miłe

Równy kolo

ale jedno mnie zaskoczyło. Jest sobie otóż taka część parku, w której z dinozaurami sąsiadują neandertalczycy (Giertych Starszy koniecznie powinien się powołać na ten casus, to lepsze niż Smok Wawelski). Ba, jest tam nawet załoga statku kosmicznego. Najciekawsi są jednak ludzie pierwotni, bo zajmują się głównie, proszę ja Was, spółkowaniem. Serio.

Wychowanie seksualne
Wychowanie seksualne vol. 2

Okrzyk „Och, ty mój dzikusie!” nabiera zupełnie nowej głębi, prawda?

Pierwsze co człowiekowi przychodzi na myśl, to pytanie „jak to jest możliwe”? Przecież tam biegają dzieci! W Polsce właściciel czegoś takiego miałby momentalnie na głowie miejscowego proboszcza i Koło Przyjaciół Radia Maryja. Tam nikt się tym nie przejmuje, dzieci biegają w najlepsze, nikomu to nie przeszkadza. Jak człowiek pójdzie do toalety, to na ścianie ma automat. Żeby jeszcze z papierosami! Nie, z prezerwatywami. Toaleta jest bezpłatna, ogólnie dostępna (w sensie, że nikt jej nie pilnuje) i czysta tak, że można jeść z podłogi. W całym parku ani jednego papierka, żadnej puszki po piwie, nie ma leżących wszędzie petów, nikt też nie sra po krzakach, pardon my French. W jednej z grot stoi - niepilnowany - projektor, który na potężnym ekranie wyświetla rewelacyjny film w rodzaju „Wędrówek z dinozaurami”, tyle że po niemiecku. Ekran, wystawcie sobie, nie ma najmniejszej rysy. I znowu wraca to samo pytanie: „jak to jest możliwe?”.

Żeby nie było, że to dlatego, że nas komuna ciemiężyła. Niedługo ruszamy do ZOO w Czechach - idę o zakład, że tam też będzie podobnie.