Na jakiej podstawie Plagiat.pl korzysta z prac magisterskich studentów?

Ta sprawa pojawiła się na niedawnej konferencji Internet Płaszczyzną Globalizacji Handlu 4 (por. Mam nadzieję, że uda mi się opublikować kolejny film), w związku z wystąpieniem p. Przemysława Lecha, reprezentującego na konferencji spółkę Plagiat.pl. Pominę dalej stwierdzenie, które padło z ust przedstawiciela spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (spółki prawa handlowego, co by nie mówić), że spółka nie kieruje się w swojej działalności chęcią zysku, a dobrem wyższym. Interesujące jest jednak to, w jakim modelu Plagiat.pl korzysta z prac magisterskich studentów, utworów w rozumieniu prawa autorskiego, przedmiotu jego ochrony...

Autorskie prawa majątkowe przysługują - co do zasady - twórcy. Twórcą jest student (jeśli samodzielnie napisał pracę, jeśli napisali w kilku - będziemy mówić o współtwórcach) i autorskie prawa majątkowe do jego pracy przysługują jemu (a jeśli student kupił od kogoś i przedstawił pracę jako swoją, to autorskie prawa majątkowe przysługują temu, kto pracę napisał, nawet jeśli nie studentowi). Nie jest wyjątkiem od zasady przewidzianej w art. 8 ust. 1 ustawy - wbrew temu, co powiedział na konferencji w Poznaniu przedstawiciel spółki - przepis art. 15a ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dodany przez art. 239 pkt 1 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym), na mocy którego:

Uczelni w rozumieniu przepisów o szkolnictwie wyższym przysługuje pierwszeństwo w opublikowaniu pracy dyplomowej studenta. Jeżeli uczelnia nie opublikowała pracy dyplomowej w ciągu 6 miesięcy od jej obrony, student, który ją przygotował, może ją opublikować, chyba że praca dyplomowa jest częścią utworu zbiorowego.

Uczelni może przysługiwać pierwszeństwo w opublikowaniu, ale nie przysługuje jej autorskie prawo majątkowe do tego utworu, jakim jest praca magisterska studenta. Nawet, gdy uczelnia zdecyduje się skorzystać z prawa pierwszeństwa, to pozostaje kwestia wynagrodzenia dla autora i tu prawodawca przewidując pierwszeństwo publikacji nie wprowadził jakichś szczególnych zasad dotyczących wynagrodzenia. Nie można jednak uznać, że praca studenta będzie opublikowana na zasadach, które uczelnia narzuci. Nie może być tak, że uczelnia będzie wykorzystywała "słabszą pozycję" studentów publikując ich prace za przysłowiową złotówkę, albo wręcz nieodpłatnie, samodzielnie zaś sprzedając egzemplarze (i np. uzasadniając brak honorarium tym, że koszt opublikowania pracy w całości pokrywają wpływy ze sprzedaży egzemplarzy, albo nawet tym, że egzemplarze są wprowadzane do obrotu bezpłatnie). Dodać należy, że w przypadku, gdy praca jest częścią utworu zbiorowego student nadal może ją opublikować po upływie 6 miesięcy (wbrew temu, co sugeruje przepis), ale w takim przypadku musi "dogadać" się z resztą współtwórców, na ogólnych zasadach wynikających z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (poza wszystkim redakcja komentowanego przepisu pozostawia wiele do życzenia)

OK. Art. 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych stwierdza:

Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Przepis art. 15a wprowadza pewne ograniczenie w realizowaniu monopolu autorskiego studenta, w ten sposób, że narzucono (jeszcze nikt nie analizował, czy zgodnie z konstytucją) prawo pozwalające zamrozić wolę studenta w okresie 6 miesięcy od obrony (co - w moim odczuciu - stanowi regulację dającą efekt w postaci dławienia swobody prowadzenia prac naukowych, nie zaś przeciwnie). Pierwszeństwo zaś nie oznacza, że uczelnia ma prawo opublikować prace studenta bez jego zgody. Aby zaistniało pierwszeństwo student chcący opublikować prace musi - w okresie 6 miesięcy - pozwolić na opublikowanie jej przez uczelnię. Ale pierwszeństwo to nie oznacza, że jeśli student nie chce w ogóle opublikować pracy uczelnia ma prawo opublikować ja wbrew jego woli.

A jeśli chodzi o działanie Plagiat.pl - w czasie wystąpienie prelegenta dowiedzieliśmy się, że spółka sprawdza "autentyczność" konkretnej pracy, korzystając m.in. z wewnętrznie rozwijanej bazy danych. Potwierdzenie tego znalazłem również na stronie spółki:

Screenshot serwisu Plagiat.pl, na którym widać również anons: Sprawdzamy oryginalność tekstu przez porównanie pracy z bazą publicznie dostępnych dokumentów zgromadzonych w Internecie oraz wewnętrznej Bazy Danych Systemu

Screenshot serwisu Plagiat.pl, na którym widać również anons: "Sprawdzamy oryginalność tekstu przez porównanie pracy z bazą publicznie dostępnych dokumentów zgromadzonych w Internecie oraz wewnętrznej Bazy Danych Systemu"

Jak wynikało z prezentacji - spółka gromadzi prace w wewnętrznej "Bazie Danych Systemu". Jeśli tak jest w istocie, to warto postawić publicznie pytanie: na jakiej podstawie prawnej spółka prawa handlowego korzysta z utworów chronionych przez prawo autorskie? Przedstawiciel spółki powoływał się na umowy z uczelniami, ale uczelni nie przysługują autorskie prawa do utworów - prac magisterskich studentów, tak więc uczelnia nie może spółce udzielić licencji na korzystanie z tych prac (np. licencji określającej pola eksploatacji takie jak - w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu - zapis magnetyczny oraz techniką cyfrową - art. 50 ustawy). Uczelnia też nie może za studenta wyrazić zgody na dokonywanie opracowań (w tym na wykorzystanie jego utworu w taki sposób, że będą w nim zaznaczone fragmenty - "raport podobieństwa")

Jeśli zatem student nie udzieli spółce licencji na korzystanie ze swojego utworu i nie udzielił zgody na dokonywanie opracowania i nie ma też innej podstawy prawnej (no właśnie, jaka jest podstawa?) - spółka korzystając z tego utworu narusza autorskie prawa majątkowe studenta. A nawet jeśli spółka korzysta z "bazy publicznie dostępnych dokumentów zgromadzonych w Internecie", to również powyższe uwagi są uzasadnione, gdyż korzysta z nich bez stosownej licencji. Co więcej - należy zastanowić się nad legalnością (zgodnością z prawem) działań samej uczelni, która zawiera ze spółką stosowną umowę...

Ciekawy jestem, jak to widzi sama spółka, gdyż trzeba pamiętać, że na mocy art. 115 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub ust. 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1, art. 191, art. 86, art. 94 ust. 4 lub art. 97, albo nie wykonuje obowiązków określonych w art. 193 ust. 2, art. 20 ust. 1–4, art. 40 ust. 1 lub ust. 2,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Warto też zadać pytanie o to, czy spółka "rozpowszechnia" utwory studentów, czy dokonuje ich opracowania (na co wymagana jest zgoda, na podstawie art. 2 ustawy), a jeśli "rozpowszechnia" (oryginały lub opracowania, np. w formie "raportów podobieństwa z zaznaczonymi fragmentami" przekazywanych uczelniom), to czy uczyniła sobie z tego stałe źródło dochodu...

Do tego dochodzą jeszcze roszczenia cywilnoprawne z art. 79 ustawy, w szczególności możliwość dochodzenia zapłaty sumy pieniężnej "w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu".

A wypada jeszcze odnotować przepisy ustawy o ochronie baz danych (jeśli spółka korzysta z baz danych uczelni), w szczególności art. 12 tej ustawy:

1. Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, bez uprawnienia lub wbrew jego warunkom, pobiera dane lub wtórnie wykorzystuje w całości lub w istotnej, co do jakości lub ilości, części bazy danych, podlega karze grzywny.

2. Orzekanie następuje na podstawie Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

3. Sąd może orzec przepadek, na rzecz Skarbu Państwa, bezprawnie wykonanych egzemplarzy bazy danych.

Nie wystarczy zgoda uczelni na korzystanie przez spółkę z chronionych prawem autorskim utworów, do których uczelnia praw nie ma, a to na zasadzie, iż nikt nie może przenieść na drugiego więcej praw, niż samemu posiada (łac. "nemo plus iuris alium transferre potest, quam ipse habet"). Ewentualne interpretacje rozporządzenia wykonawczego do art. 192 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym (dotyczącego prowadzenia przez uczelnie dokumentacji przebiegu studiów) nie mogą prowadzić do naruszania przysługujących z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych praw twórców.

A gdyby ktoś chciał zapoznać się z pracami magisterskimi, które magistrzy zgodzili się opublikować w tym serwisie (udzielając licencji niewyłącznej), to może sięgnąć do działu prace magisterskie. Zastanawiam się, czy w rozwijanym przez spółkę "Ogólnopolskim Systemie Antyplagiatowym", o którego rozwój tak bardzo martwił się prelegent (sugerując, że to bardzo ważne, by wszystkie uczelnie w Polsce do tego systemu należały), znalazła się moja praca magisterska, na co zgody nie udzielałem.

Na zakończenie pragnę również przywołać podzielaną przeze mnie wątpliwość kolegów Marcina Błaszyka i Krzysztofa Jarosińskiego, którzy w czasie pytań do prelegenta zwrócili również uwagę na problem legalności (zgodności z prawem) przetwarzania przez spółkę danych osobowych studentów (imion, nazwisk, nr dyplomów, etc.; trzeba też dodać od razu, że w chodzi też o dane absolwentów) w trakcie przygotowywania "raportu podobieństwa".

Przeczytaj również: Luki w programie Plagiat.pl i problem prac magisterskich. Pod przywołanym właśnie tekstem znajduje się komentarz dr Sebastiana Kawczyńskiego, prezesa spółki Plagiat.pl Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Na tej podstawie liczę, że dr Kawczyński skomentuje również niniejszy tekst.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

na to zgody nie udzielałem!

xpert17's picture

Zastanawiam się, czy w rozwijanym przez spółkę "Ogólnopolskim Systemie Antyplagiatowym", o którego rozwój tak bardzo martwił się prelegent (sugerując, że to bardzo ważne, by wszystkie uczelnie w Polsce do tego systemu należały), znalazła się moja praca magisterska, na co zgody nie udzielałem.

To bardzo ciekawe. Ja też jakiś czas temu zwróciłem uwagę, że kilka moich artykułów (umieszczonych w internecie w formie PDF) jest regularnie ściąganych przez jakiegoś bota operującego w domenie plagiat.pl:

217.153.56.18 "Jakarta Commons-HttpClient/3.1"

Czy mam podejrzewać, że spółka plagiat.pl skopiowała sobie mój artykuł do swojej bazy danych i coś tam z nim robi bez mojej zgody? Coś, co wykracza poza dozwolony użytek osobisty?

Wyszukiwarki

percy's picture

Wydaje się, że zdanie "A nawet jeśli spółka korzysta z bazy publicznie dostępnych dokumentów zgromadzonych w Internecie, to również powyższe uwagi są uzasadnione, gdyż korzysta z nich bez stosownej licencji." idzie trochę za daleko. Przecież można zadać pytanie na jakiej licencji dowolna wyszukiwarka internetowa przechowuje (na nośnikach zapewne magnetycznych), oraz opracowuje poprzez dodanie indeksów/rankingu zawartość Internetową?
Chyba, że bot z domeny plagiat.pl ignoruje odpowiednie znaczniki meta-html. Ignoruje?

I takie pytania są stawiane

VaGla's picture

I takie pytania (o wyszukiwarki i podstawy agregacji) są stawiane publicznie, a nawet zapadają po postawieniu takich pytań rozstrzygnięcia sądowe:

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Pytania

percy's picture

Rozumiem, że takie pytania są stawiane ale nie zgadzam się z punktem widzenia ich autorów. Jeśli ktoś publikuje treść w sieci Internet to zazwyczaj udostępnia ją nie tylko dla końcowych użytkowników ale również dla usług pośredniczących (proxy) takich jak wyszukiwarki. W przeciwny razie nadaje odpowiedni meta znacznik.

Można sobie wyobrazić sytuacje bardziej złożone, jak na przykład sąd wydający nakaz usunięcia jakiejś treści ze strony i w tym kontekście kwestię kopii takiej strony w innych serwisach. Ale to, moim zdaniem, nie podważa samej idei "usług dodanych" w Internecie, a ewentualnie nakłada dodatkowe obowiązki na operatorów serwisów świadczących takie usługi.

To niech się zdecydują

"Jeśli ktoś publikuje treść w sieci Internet to zazwyczaj udostępnia ją nie tylko dla końcowych użytkowników ale również dla usług pośredniczących (proxy) takich jak wyszukiwarki."

No, fajnie. Tylko jak w takim razie wytłumaczyć casus teledysku "Precious" i inne. Niech prawodawca się w końcu na coś zdecyduje i stosuje prawo takie same dla wszystkich. Jak na razie to jak u Orwella: wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze.

Udostępnianie != pozwolenie na powielanie

Co innego jest udostępniać stronę, materiały w celach informacyjnych, naukowych itp. co robi większość Internautów tworząc artykułu, notki prasowe, a co innego korzystać z tych informacji w celach zarobkowych poprzez kopiowanie przez osoby trzecie

Przy okazji - o paradygmatach w ocenie prawa autorskiego...

VaGla's picture

Takie retoryczne pytanie: prawda, że trochę zmienia się ogląd spraw, gdy nagle komentuje się "utwory", które stworzone są przez nas, a nie przez innych? To w kontekście "wolnej kultury", etc.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Wykorzystanie komercyjne, a wolna kultura

Powielanie i rozpowszechnianie ok, to jest właśnie wolna kultura. Ale branie i zamykanie tego w super tajnych bazach danych i czerpanie korzyści już nie jest związane z "wolną kulturą". Warunki CC BY-NC-SA uniemożliwiają wykorzystywanie utworów właśnie w stylu plagiat.pl.

To nie chodzi tutaj o pokazywanie absurdów?

Czytając te notki miałem wrażenie, że ich celem nie jest samo w sobie potępienie działalności a la plagiat.pl (no bo oskarżać kogoś o np. przygotowanie raportu z podobieństwa czyjejś pracy do tego co jest w internecie), ale pokazanie do jakich absurdów doprowadza obecnie obowiązujące prawo.

Oczywiście istnieje też odwieczny problem - duży może więcej. A więc to za co oskarżono by i skazano jakiegoś nastolatka duża firma może robić "w majestacie prawa". I tutaj chyba leży problem...

mod_rewrite

Ode mnie ich bot też sporo ściągał. Już się pojawiło przekierowanie na Apache.

RewriteEngine On
RewriteCond %{REMOTE_ADDR} ^217\.153\.56\.18$
RewriteRule ^(.*)$ http://spadaj/na-drzewo

A czy uczelnie maja prawo

A czy uczelnie maja prawo wymagac od studentow podpisywania deklaracji co do udostepniania prac (zrzekania sie czesci praw) pod grozba nie przyjecia pracy do dziekanatu.

No właśnie. Bo jeśli tak,

No właśnie. Bo jeśli tak, to może te uczelnie zechcą na studentach wymuszać udostępnianie prac na potrzeby takich serwisów jak dyskutowany i już kompletnie nie będzie o czym dyskutować. Z wymuszaniem udostępnienia różnych danych osobowych można się spotkać na każdym kroku...

8 miesięcy prac społecznych

VaGla's picture

Nie wiem, czy to odpowiedni wątek, ale gdzieś wypada odnotować rozstrzygnięcie sądu w Toruniu, o którym Wirtualna Polska pisze w tekście 8 miesięcy prac za plagiat pracy magisterskiej. W tej sprawie prokuratura oczekiwała, że studentka, która rok temu obroniła pracę magisterską z filozofii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, zostanie skazana na karę - jak pisze WP - "dwóch miesięcy aresztu w zawieszeniu na dwa lata". Sąd uznał, że odpowiednią karą będzie osiem miesięcy prac społecznych.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Inna relacja z prezentacji Plagiat.pl

VaGla's picture

Marcin Błaszyk opublikował właśnie w swoim serwisie tekst Plagiat.pl - dlaczego ktoś czerpie korzysci majątkowe z moich utworów?, w którym prezentuje swoje przemyślenia związane z przywołaną w komentowanej właśnie notatce prezentacją przedstawiciela Plagiat.pl, mającej miejsce na niedawnej konferencji IPGH 4. Przywołany autor rozpoczyna swoją relację słowami:

Na konferencji IPGH na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu wysłuchałem z zaciekawieniem i zdziwieniem prezentacji przedstawiciela Plagiat.pl sp. z o.o. O serwisie Plagiat.pl, który weryfikuje między innymi prace dyplomowe studentów pod kątem występowania w nich niedozwolonych zapożyczeń słyszałem kilka lat temu i raczej bezkrytycznie przyjąłem, że jest to całkiem dobre rozwiązanie, które eliminuje możliwość oszustwa przy tworzeniu prac dyplomowych. Potem o tym temacie zapomniałem. Cóż, muszę przyznać, że się myliłem. Bardzo się myliłem...

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Prawa uczelni do dzieł stworzonych w ramach zajęć

Po przeczytaniu tej notki zastanowiła mnie jedna rzecz: kto jest właścicielem majątkowych praw autorskich do prac stworzonych w ramach zajęć na uczelni wyższej? Przejrzałem regulamin studiów mojej uczelni, statut, oraz dokument nadrzędny czyli ustawę - Prawo o szkolnictwie wyższym i nie znalazłem o tym informacji.

Pytam o to, bo znam przypadki, w których prace zrealizowane w ramach zajęć były odsprzedawane przez uczelnię innym podmiotom - konkretnie były to analizy biznesowe, biznesplany i podobne dokumenty.

autorskie prawa majątkowe przysługują twórcom

VaGla's picture

W powyższym przykładzie będą miały zastosowanie przepisy ogólne, a zatem autorskie prawa majątkowe przysługują twórcom.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

W ramach zajęć

Czy w wypadku tworzenia "na zajęciach" jedynym twórcą jest student? Co z wkładem (sprawdzanie, recenzowanie, podpowiadanie, ułożenie tematu itp. itd) prowadzącego/promotora do pracy którą wykonuje student?

prosze o porade i pomoc

Mam pytanie... Bardzo wazne... A, w zasadzie, chce tylko się upewnić... Studiuje na uczelni prywatnej. W umowie była mowa o tym ze "student przenosi na uczelnie autorskie prawa do swojej pracy dyplomowej przygotowanej w ramach studiow, przeniesienie następuje na wszystkich polach eksploatacji... określonych w art.50 ustawy..." no i dalej nie wiem, co bylo, ale czy dobrze rozumiem to, że to moja uczelnia ma wszelkie prawa do tej pracy i może z nią robić co jej się podoba...?

Zależy...

Art 41, Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

3. Nieważna jest umowa w części dotyczącej wszystkich utworów lub wszystkich utworów określonego rodzaju tego samego twórcy mających powstać w przyszłości

IANAL, ale IMO zależy czy podpisałeś zrzeczenie się na konkretną pracę, czy na prace dyplomowe w ogóle. Polecam lekturę ustawy.

Mam pytanie dotyczące

Mam pytanie dotyczące konsekwencji plagiatu pracy.

Uczelnia może odebrać tytuł zawodowy, ale czy nie może potem pozwolić napisać byłemu absolwentowi pracy magisterskiej po raz drugi i ją obronić.

Przecież w wyniku stwierdzenia nieważności postępowania w sprawie nadania tytułu naukowego - formalnie żadna obrona nie miała miejsca i osobę taką należy traktować jako kogoś kto spełnił wszystkie wymagania potrzebne do ukończenia studiów poza napisaniem i obronieniem pracy.

5-6 lat pracy młodego człowieka ma iść na marne z powodu 1 głupiego błędu!

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie publicznie dostępna.
  • Dopuszczalne tagi HTML: <a> <em> <del> <ins> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Rozpoczynanie akapitów i łamanie wierszy następuje automatycznie.
  • Użyj [# ...] by dodać automatycznie numerowany przypis dolny (footnotes).

Więcej informacji na temat opcji formatowania

CAPTCHA
Niestety spamerzy atakują, dlatego muszę się bronić.
1 + 0 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.