toread avatar
polygadka #50
Autor: Piotr Gnyp (czwartek, 17 kwietnia 2008, 00:28)

Witamy na 50. polygadce. Podcast nieco krótszy, ale mamy nadzieję, że równie interesujący. Omawiamy pełną wersję Echochrome i WipEouta Pulse. Wracamy też do Crisis Core, o którym tym razem opowiada tap-chan. Oprócz tego tradycyjnie omawiamy wydarzenia z ubiegłego tygodnia. Miłego słuchania.

Podcast do pobrania via media.jpg lub bezpośrednio stąd.

Sprawdź również:

Dodaj do: dodajdo




Komentarze:
8 komentarzy w "polygadka #50"
  1. Pingback z Polygamia Nacked « WPROST | Nagie gwiazdy | Znane nago |Celebrities | dnia 17 kwietnia 2008
  2. fialas avatar # fialas, 17 kwietnia 2008 o 12:55

    Mnie sklepik (PSS) już działa dobrze (czyt. wszystko pięknie, dość szybko się ładuje), co do naszego sklepiku, to tak jest źle zrobiony (czyt. kategorie) amerykański za to ma dobry podział, na dema itp. co do jap. wersji niestety nic nie rozumiem ;)

  3. tartaq-komentator avatar # Tartaq, 17 kwietnia 2008 o 16:19

    W odniesieniu do niskiej sprzedaży tytułów „z demem”

    Jeżeli spojrzeć na największe hity ostatniego pół roku czy też największe hity w ogóle to okaże się, że niewiele z nich miało demo. COD4, ASSASSINSS CREED, MASS EFFECT, HALO 3, BIOSHOCK - demo Bioshocka jest na Marketplace, ale szczerze nie pamiętam czy ukazało się ono przed czy już po premierze gry, ale nawet, jeżeli to stanowiłoby to tylko wyjątek potwierdzający regułę. O ile można powiedzieć, że COD czy HALO nie potrzebują dema bo stanowią bardzo silny „franczajz” to np Mass Effect, Bioshock i Assassins Cred były całkowicie nowymi projektami – jasne, że nie wymyślały koła na nowo, ale były to pierwsze tytuły z serii, a to one mają największy wpływ na przyszłość marki. Dem nie miały a mimo to sprzedały się rewelacyjnie, nawet za bardzo w przypadku Assassins Cred, któremu demo… mogłoby zaszkodzić, zwłaszcza, gdyby pojawiły się w nim dwie kolejne misje, które ukazałyby powtarzalność rozgrywki. No i tu pojawia się problem, bo, po co ryzykować skoro mamy tak nakręcony hype i kilka milionów preorderów. W większości dem pojawia się info, ze jest to „wersja robocza, odbiegająca jakością od finalnego produktu”, no ale kto zwraca na to uwagę? Chcemy czy też nie grając w taki tytuł wyrabiamy sobie o nim podświadomie zdanie nawet mając pamięci to ostrzeżenie. To duże ryzyko dla wydawcy. Do tego są jeszcze takie przypadki jak z ostatnim God of War, którego demo chodziło ponoć zdecydowanie gorzej od finalnej wersji – jak można od tego dopuścić? Ktoś chce mi sprzedać karton mydła o zapachu lawendy, a na próbkę daje mi jedna kostkę o zapachu zgniłych jaj? Od tego są BETY a nie DEMA. I myślę, że prawdziwe dema to te, które ukazują się po premierze gry – tym sposobem mamy pewność, że odzwierciedlają one jakość oferowaną z finalnym produkcie. Dlatego też większość aktualnie ukazujących się dem ( przed premierą ) stanowi właśnie albo mini-bety albo tytuły, które są całkowicie nieznane ( jako franczajz ) i pochodzą z 2giej ligi.
    Co do dziwnego zachowania kolegi Jakuba :) To normalne; odpalasz demo i okazuje się, że gra jest prawidłowa. To znaczy jest poprawnym FPSem, RPGem czy tam czymś innym, ale nie zachwyca i okazuje się, że 30minut obcowania z danym tytułem, które jest w demie w zupełności wystarcza – podobnie ma się sprawa z trailerami do filmów, okazuje się, że 30sec wybuchów, pościgów i innych bajerów to wszystko, co było w nim ( filmie ) godnego obejrzenia. Natomiast coś, co również reklamuje się jako RPG, a nie możesz tego sprawdzić ma w sobie obietnice, której nie możesz zweryfikować, ma w sobie nadzieje na lepsze. Człowiek nie dość, że naiwny w ogóle to od tego młody gotowy podejmować ryzyko i pełen ideałów sięga po obietnice zamiast po sprawdzoną przeciętność.

    Moim ideałem było demo Half-Life na PC. Oddawało w pełni jakość finalnego produktu a do tego było oryginalnym epizodem, który nie występował w pełnej wersji stając sięw ten sposób prawdziwą gratką dla fanów.

  4. # violator666, 18 kwietnia 2008 o 00:34

    Co do demowek to mechanizm jest zdaje sie zatrważajaco prosty - chyba wszyscy lubia zobaczyc sobie nowa gre.
    Jezeli widzialm demo - wole kupic inny tytul i sprawdzic jak poradzili sobie autorzy, zobaczyc grafike, design itp….
    Mowa oczywiscie o podobnym przedziale jakosciowym.
    Nosa do gier i znajomosc tytulow chyba kazdy gracz ma we krwi - a przynajmniej powinien. Stojac wiec przed polka moge w 3 sek powiedziec co chce kupic a co bedzie crapem (po wczesniejszej wizycie na poly…:).

    Co do starych tytulow macie absolutna racje - nie zabijajmy legend. Ja pokusilem sie ostatnio na odpalenie diablo 1 - niepotrzebnie - pamietalem cos slicznego i magicznego, zobaczylem smiesznie biegajacego bohatera poruszajacego sie po krolestwie pixelozy. Nie warto bylo …

  5. # pagrab, 22 kwietnia 2008 o 05:34

    :(
    Oby udało się zachować tryb cotygodniowy. Przyzwyczaiłem się do Waszych rozmów.

    Pytanie do Piotra Gnypa - jaki to film Cię rozczarował?

  6. toread avatar # Piotr Gnyp, 22 kwietnia 2008 o 17:16

    Dołożę wszelkich starań.

    Co do filmów - chociażby Zandalee, który w czasach późnej podstawówki/wczesnego liceum był taki życiowy, potem był po prostu słabiasty ;>

    Niechcący też wziąłem Cień Kata i również widzę, że to lektura do liceum. Natomiast Amber się obronił ;>

  7. # pagrab, 24 kwietnia 2008 o 21:44

    Nie znałem tego filmu - zapytałem, bo w Polygadce wspomniałeś o tym i temat nie został rozwinięty.

    Miłe i smutne naraz są takie rozczarowania. Człowiek dowiaduje się jednocześnie, że zmądrzał, i że świat jest mniej mądry, niż myślał.

  8. toread avatar # Piotr Gnyp, 24 kwietnia 2008 o 22:46

    No właśnie zastanawiam się, czy podobnie nie jest z grami. Jakby tak jakiś 25-30 latek wziął grę, która kręciła go niesamowicie w liceum i spróbował przejść jeszcze raz, po czym podzielił się wrażeniami, to by było super.

Musisz być zalogowany aby pisać komentarze.