Trollujmy, to nie boli! :)

;

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Blog > Komentarze do wpisu

Pora wyruszyć do domu

bus do lublina

Warszawa, piątkowe popołudnie. Tysiące ludzi ruszają w drogę, oblegają autobusy, szturmują pociągi lub korkują swoimi samochodami drogi wylotowe z miasta. Czas wyruszyć do domu.

No właśnie, do domu czy jednak nie do domu? Właśnie przyłapałem się na tym, że chociaż znam mnóstwo przyjezdnych (znakomita większość moich znajomych to przyjezdni), to nigdy jakoś nie zapytałem ich o to, co jest dla nich domem. Czy jest to ich rodzinna miejscowość, dom rodzinny... czy może jednak Warszawa. Ciekawi mnie to zagadnienie, muszę kiedyś o to zapytać.

Moi rodzice to również przyjezdni, nigdy się z tym nie kryłem. Historia tradycyjna, banalna wręcz - przyjechali do Warszawy na studia i tak już zostali. Założenie rodziny, pierwsza praca, mieszkanie w bloku... Nic szczególnego, schemat to typowy i dobrze znany. I pamiętam z dzieciństwa, że kiedyś w każdy praktycznie weekend... Tak, oczywiście, wyjazd z Warszawy. PKS-em, czasem pociągiem elektrycznym, później kupionym kosztem ogromnych wyrzeczeń używanym Maluchem. A potem powrót - z kawałkiem wiejskiej szynki, koszem jajek, workiem kartofli, skrzynką pomidorów... Do dziś się śmieję, jak sobie przypomnę te klimaty. Ale cóż, to był PRL i mieć rodzinę na wsi to było naprawdę coś, przynajmniej było co jeść, a i Malucha można było przy okazji zatankować benzyną kupioną przez dziadka z przydziału dla rolników. Wesołe czasy, nie ma co :)

To tyle wspomnień (na razie, dopóki znów mnie wena nie najdzie), a tymczasem jutro ulice Warszawy opustoszeją, aby znów zaludnić się w poniedziałkowy poranek. Ot taki nasz warszawski cykl. I wiecie co? To jest nawet fascynujące, taka przemiana...

W ogóle cała Warszawa jest fascynująca - i niech mi ktoś powie, że nie jest! :)

Miejsce: Al.Jana Pawła II między Rondem ONZ a Złotymi Tarasami.

sobota, 26 kwietnia 2008, warszawa78
Komentarze
2008/04/26 00:27:16
W ten weekend do centrum lepiej nie jeździć. Remont na remoncie objazd na objeździe. Moim domem jest Warszawa, jak wiesz nie mam rodziny poza nią. Ale brakuje mi tej wsi weekendowej... toteż działkuję 3kroki za miastem. I na razie to mi w zupełności wystarcza :)
-
2008/04/26 06:41:38
Przyjezdni czy nie przyjezdni, kwestia, zeby nie traktowac Warszawy jak dziwki - wsadzic, wyjac i rowerek. Albo to czyjaś nowa "mala ojczyzna", albo niech buja apiać za Pułtusk. Grzesiuk, ktory dla wielu jest jednoznaczny z "warszawskoscia", przeciez nie urodzil sie w Warszawie...
-
2008/04/26 07:17:46
Tam dom twój, gdzie serce twoje.
Kiedy studiowałam na SNie w Płocku serce moje było w Warszawie, ale Płock też pokochałam.
Moja mama to była rodowita warszawianka, a tata przyjezdny. Takie mieszane małżeństwo. Rodzice mojego byłego oboje przyjezdni.
Takimi busikami fajnie się podróżuje.
-
2008/04/26 09:12:10
Przyjezdni czy nie przyjezdni, kwestia, zeby nie traktowac Warszawy jak dziwki - SCB, co masz konkretnie na myśli?

Lavinka: A mnie to jakoś w ogle nie brakuje wsi weekendowej, miasto to moje środowisko, do rodzinki na wsi to raz na pół roku wpadam :)

Hanula: W Płoclu pewnie da się zakochać, bardzo ładne miasto, moja żona pochodzi z Płocka :)
-
2008/04/26 10:30:37
A ja kocham wieś... I dlatego po 25 latach życia w Warszwie (gdzie nota bene się urodziłam) wyprowadziłam się z niej... I nie żałuję... Choć im dłużej mieszkam gdzie indziej, tym chętniej wracam do 100licy :)
-
2008/04/26 10:32:45
busik toruński startuje spod PeKiNu, konkretnie spod Muzeum Nauki i Techniki;)
-
2008/04/26 10:53:11
Dom jest zawsze tam gdzie spędza się weekendy. Mój przez pięć lat był tam, od roku jest tu :)
-
2008/04/26 11:37:40
Czterdziestolatek mi sie przypomniał i tamte wyjazdy na wieś :)
-
2008/04/26 12:00:03
Szczerze mówąc nie wiem jak to jest, bo moja rodzina od jakichś 100 lat co najmniej mieszka w Warszawie... jeździłem tylko do babci pod Błonie, bo babcia nie chciała mieszkać w Warszawie, bo za głośno było: Grójecką puścili tramwaje przed wojną i nie dało się mieszkać :) Więc sie wyniosła na wieś :) Ja bym w życiu tak nie zrobił, hehehe... Mieszczuch ze mnie totalny, choć uwielbiam wyjazdy na "zieloną trawkę" :) Ale moja żona jest z Olsztyna i stara sie odwiedzać rodziców conajmniej raz w miesiącu...
-
2008/04/26 12:18:38
Foto.Anne: Ja też mieszkając wiele lat praktycznie w tym samym miejscu myślę o przeprowadzce. Ale ja to raczej w obrębie Warszawy, ot pomieszkałbym sobie na jej drugim końcu. Ursynów, Grochów, Mokotów... Coś w tym stylu. Na razie tkwię całe życie na Bielanach.

Kasia: O, to ja nawet nei wiedziałem, że są od nas busy do Torunia. Myślałem, że tylko Polski Express.

Froasia: Podoba mi się ta Twoja definicja, z tym weekendem, zgrabnie i zwięźle opisuje zagadnienie. Moi znajomi kiedyś jeździli praktycznie co weekend "do siebie", teraz jeżdżą z rzadka. Czyli ich domem też raczej stała się Warszawa.

Przewodnikpokrakowie: No tak, klimat nie do podrobienia :))

Nomaderro: Ja mam tak samo, miasta nie opuszczę :)
-
Gość: anetgk, host-ip17-78.crowley.pl
2008/04/26 12:59:43
Moi rodzice są przyjezdni ale ja urodziłam się w Warszawie i nie wyobrażam sobie mieszkać gdzieś indziej ale na wakacje i weekendy lubie wyjeżdżać na wieś (akurat w lubelskie więc tym busikiem ze zdjęcia dałoby się dojechać:)
-
Gość: Valdo, 69.135.182.12
2008/04/26 17:50:27
Warszawiak od urodzenia,od ponad 25 lat mieszkam poza Polska na takiej luksusowej wsi.Lubie duze miasta .sporo miast zwiedzilem w niektorych nawet zamieszkiwalem ale najlepiej czuje sie w Warszawie.Ulubiona czesc nowej W-wy to Ursynow w poblizu lasu Kabackiego. Oczywiscie Grochow tez.
-
2008/04/26 21:33:04
nt fascynującej Warszawy, to się zgadzam :)
-
2008/04/26 22:16:52
Anetkg: A ja znowu lubię wyjazdy do innego miasta czy miasteczka, tak sobie miejskie życie obserować w różnych miejscach Polski...

Valdo: Nie jest zły Urysnów, tam mógłbym zamieszkać :)

Chrzelice: Miło czytać takie rzeczy!
-
2008/04/26 22:23:59
Patrząc na tego "busika" na zdjęciu przypomniało mi się w czasach PRL-u wystawanie w kolejkach w Orbisie by kupic bilet PKS do domu. ....a dziś? Busy stoją i czekają na pasażerów.
-
2008/04/26 23:36:44
Ja mieszkałam na Grochowie, później krótko na Bródnie, a na sam koniec - tuż przed wyjazdem z Wawy - przeniosłam się do Otwocka (no i tak prawie dwa lata mi się tam zeszło). No a jak byłam całkiem mała (do trzeciego roku życia) to rodzice wynajmowali pokój to na Bielanach, to na innych Jelonkach... Więc kawałek Wawy "zwiedziłam".
A od lat chciałabym mieć mieszkanie w kamienicy na Starówce (z widokiem na Wisłę). Dziwnie życzenie no nie? :)
-
Gość: , chello087207249174.chello.pl
2008/04/27 09:37:34
wygląda na to, że będę w Warszawie 14 czerwca, to zobaczę tą magię ;)
-
2008/04/27 09:38:09
ten tajniak, to byłam ja....upsss
-
2008/04/27 10:22:27
Dr.Ewa: Oj, za czym się nie stało... Nawet na postojach taxi trzeba było stać w kolejce, aż jakaś taksówka raczy przyjechać... Taki eobrazki pamiętam z Warszawy.

Foto.Anne: Dlaczego dziwne zyczenie? Starówka swój urok ma! A jak jeszcze Wisłostradę zagłębią kiedyś w tunel na wysokości Starówki to już w ogóle będzie bajka.

Jasminowasia: Zapraszamy! Nie zawiedziesz się :)
-
2008/04/27 14:05:06
Ta metafora z traktowaniem Warszawy jak dziwki mi też się jakiś czas temu nasunęła. Chodzi o wykorzystywanie połączone z hipokryzją. Żeby zaspokoić swoje potrzeby, facet idzie do prostytutki, która ma dać mu to, czego mu trzeba i ma być dobra. Nic innego się nie liczy - kim ona jest, jaką ma osobowość, charakter. Potem należy wrócić i zachwycać się swoją ukochaną, żoną, dziewczyną, jaka ona cudowna, wspaniała i jednocześnie prostytucją pogardzać, no bo jak to tak można ze wszystkimi sypiać, z każdym, kto ma kasę itd. Tak samo z Warszawą - ludzie tu przyjeżdżają, żeby zaspokoić swoje potrzeby (finansowe) i nic ich to miasto nie obchodzi. Potem wracają do siebie i wszem i wobec rozgłaszają, jaka to Warszawa okropna, brzydka, itd. W obu przypadkach tkwi podobne błędne koło: faceci mają do dziwki pretensje, że się prostytuuje, choć sami płacą jej za seks - ludzie psioczą na Warszawę, że tu wszyscy tylko za kasą gonią i nikt na nikogo nie zwraca uwagi, choć sami przyjeżdżają tu tylko dla kasy i ani myślą zwracać na kogokolwiek uwagę.
Żeby była jasność - nie mam pretensji, że ludzie przyjeżdżają do stolicy. Ostatnie 60 lat historii tego miasta to historie ludności napływowej. Takie były koleje losów i o tym nie można zapomnieć, podobnie jak o tym, w jaki sposób losów koleje zaważyły na wszem i wobec pogardzanym ładzie architektonicznym miasta. Osobiście daleki jestem od pogardzania ludźmi przyjezdnymi, zawsze są tu mile widziani. Jedyne, czego bym od nich oczekiwał, to odrobina szacunku dla miasta i dobrej woli wobec zrozumienia jego położenia. Niestety, obecnie narzekanie na Warszawę należy chyba do dobrego tonu...

ps. moja rodzina jest typowo warszawska, czyli mieszana. Obaj dziadkowie są napływowi (jeden z białoruskiego Polesia, drugi z Mazowsza), obie babcie to rodowite, przedwojenne warszawianki (jedna z Woli, druga z Pragi).
-
Gość: tejon, 218.19.165.83
2008/04/27 16:13:30
Urodziłem się w Wwie i chociaż moi rodzice to przyjezdni, to od dziecka mnie jej uczyli. Wycieczki po różnych dzielnicach, wyprawy do Wilanowa, do Kampinosu, do Małego Powstańca...

Dlatego patrząc na nich, a także na wielu moich znajomych, którzy tu przyjechali i pokochali Warszawę, nie wdawałbym się w jakieś dzielenie mieszkańców akurat naszego miasta, jako rodowitych przyjezdnych.

Lubię te wielomastowość Wwy i uważam, że jest to jedna z naszych przewag nad resztą Polski. Jak mi ktoś gdzie indziej na pochodzenie wjeżdża to mówię: "spoko, przyjedź do nas. W przeciwieństwie do mnie, będziesz mógł oficjalnie mówić, że jesteś z Poznania czy Krakowa, bo spotkasz masę ludzi z Płocka, Szczecina, czy Lublina i wszystkich będzie tak naprawdę waliło skąd jesteś. Warszawiaków również". I często się zaczyna przepraszanie, bo "to dla żartu było" itd.

Tylko tym gettom na Kabatach i na Marinie płoty pozabierać.
-
2008/04/27 22:08:22
Zubil: Pięknie to opisałeś, coś w tym jest. Z drugiej strony wszystko chyba wymaga czasu - odnoszę wrażenie, iż z czasem wielu ludzi coraz mniej psioczy na Warszawę, a coraz bardziej się z nią identyfikuje. Zatem każdemu trzeba dać szansę :)

Tejon: Moi rodzice też mnie po wielu miejscach oprowadzali, ale oni, biorąc pod uwagę ich krótki warszawski staż, gdy się urodziłem, uczyli się chyba Warszawy wraz ze mną :)
-
2008/04/28 20:18:53
W78 - oczywiście, że nie ma reguły i różnie to bywa. Mam znajomą, która przyjechała z Wrocławia do stolicy za pracą i choć czuje bardzo silną emocjonalną więź z miastem, w którym się wychowała, nie czuje ona potrzeby podkreślania na każdym kroku, jaka to Warszawa jest be i jak jej źle, że musiała tu przyjechać. Ja staram się nie reagować agresją, tylko powoli i spokojnie tłumaczyć, co i jak. Choć czasem mnie krew zalewa jak słyszę kawałki w stylu "bo w Warszawie to się wszyscy spieszą i nikt na nikogo nie zwraca uwagi, a tu w X to ludzie tak się nie spieszą i są milsi" albo "bo w Krakowie to motorniczy się zatrzymuje, żeby przepuścić ludzi na pasach, a w Warszawie to nigdy" (pomijam już to, że moim zdaniem motorniczy nie powinien zatrzymywać całego składu, żeby dwie osoby przepuścić :P )
-
2008/04/29 09:52:23
Hehe, znałem takich, co to kiedyś głośno komentowali, jak to się w Warszawie wszyscy spieszą, a teraz to ja nie mogę za nimi nadążyć, tak gnają :))
Pisz swój dziennik w Internecie