sobota, kwiecień 26, 2008

Reklama widzi w nas ofiarę

Przeczytałem dziś o pewnym eksperymencie, nie pamiętam gdzie, lecz ręczę za wiarygodność źrodła (czytałem w zagranicznym netowym serwisie, albo w którejś z naszych gazet).

Oto dzieciom zaserwowano reklamę zabawki, a potem pokazano dwojkę innych dzieciaków: jedno miłe, drugie wredne, lecz z reklamowanym przedmiotem. Z kim brzdące chciały się bawić? Z nieprzyjemnym dzieciakiem. Zrozumiałe, to zabawka zadziałała jako obiekt pożądania.

Czego dowodzi ekperyment? Że od najmłodzych lat jesteśmy interesowni? A może, że reklamowe przekazy urabiają nam osobowość, uniemożliwiąc właściwą ocenę sytuacji? Bo wszak, jaki pożytek ze znajomości z upierdliwym podwórkowym kolegą, jeśli znudzi nam się jego zabawka?

Myślę sobie naiwnie, że permanentną reklamową inwazję na nasze zmysły, przyszłe generacje będą powszechnie i nie jak teraz - bez prawnych dla twórców reklamy konsekwencji - oceniać w kategoriach metalnej opresji, ugruntowującej stan niewolniczej alienacji.

Pragniemy tego, co spełnienia w żadnej mierze przynieść nie może - z założenia ma podsycać pragnienie posiadania jeszcze więcej - nijak więc ilość nie może dać nowej jakości. To coś w rodzaju zabójczej dialektyki. To pachnie katastrofą.

19 comments:

Piotr Siuda pisze...

Obyś się nie mylił i przyszłe generacje faktycznie spojrzały na to, co dzieje się dziś krytycznym okiem.

Trudno jest powstrzymać galopującą komercjalizację. Jeśli chodzi o "urabianie" dzieciaków, to nie możemy oczekiwać, że firmy nie będą chciały zarabiać na najbardziej naiwnych konsumentach. Wydaje się, że niezbędna jest tu uwaga rodziców, ciągły nadzór nad dziećmi, tłumaczenie, że reklamy są przerysowane, że warto stawiać na inne wartości - tylko taki mam pomysł... Rodzice działajcie...

analogicznie pisze...

reklamy to dla dzieci chleb powszedni i smakolyk przedni
krotkie (dzieci - im mlodsze, tym bardziej - nie potrafia skupiac na dlugo uwagi), melodyjne...
ale
od reklam gorsze sa kreskowki
patrze czasami na to co sie dzieje na cartonie
i chyba domyslam sie skad coraz wiecej mlodch ludzi z rozpoznanym ADHD
a to o czym piszesz JAHu, to nic nowego
to nie reklama generuje takie zachowania
choc na pewno w jakims sensie wzmacnia
ale
przyczyna jest tu
ciekawe, ze wikipedysci widza tylko te dwie cechy osobowosci
obie zreszta moga prowadzic na manowce
chyba jednak nie bylo az tak zle, kiedy naszym postepowaniem "sterowala" tradycja (religia, wychowanie etc)
ale
czlowiek stara sie byc "madrzejszy" od swoich przodkow
szczesliwi ludzie wymieraja
nowoczesny czlowiek nie potrafi byc szczesliwy
on szczescia musi poszukiwac, albo za nim gonic

...


uffff

strzele sobie piwko
;o)

rainboweyed pisze...

Reklamy urabiają nas.
...mam taakie podejście do reklamy.

jah pisze...

->Piotr Siuda
zakaz wykorzystywania dzieci w reklam ach powienien być ostro egzekwowany, ponadto w szkołach podstawowych powinny być wprowadzone lekcje dotyczące mediów. Dzieciaki mieć pojęcie jak powstaje reklama i za pomocą jakich narzędzi...

->analogicznie
wydaje mi się, że na niespotykaną w dziejach skalę, jesteśmy swoistymi nomadami, wyzbyci potrzeby osadzenia w jakimś stałym kontekście. Zauważ, jak powszechnie zachwala się elastyczność. Niemniej płacimy za to cenę wysoką: bycia poddawanym nieustannym naciskom i wpływom; nie ma już jednego puntku odniesienia i hierarchii, jest karuzela.

->rainboweyed
doprawdy fajny aparat, czy trafi do masowej produkcji? ;)

analogicznie pisze...

>>jah
elastycznosc
tak
czlowiek-guma(umyslowa)
relatywizm jako stala we wszechswiecie
nie tylko nie ma juz wczoraj
nie ma juz dzis
jest tylko jutro
ale
jutro "jutro" tez przestaje istniec
zastepuje kolejne jutro
pogon
zadyszka
arytmia
zgon
ale
smierc tez nie istnieje

ja lubie chodzic do kosciola
tam zawsze mowia spokojnie o tych samych, prostych, waznych sprawach
wiem
to troche malo pankowe
ale stary dziad juz jestem

fisza pisze...

a ja a propos posta niżej, widziałam, że wybierasz się do berlina.
gdzie przekraczasz granicę?
będziesz blisko mnie. :D

fisza pisze...

w sumie wyrażenie "przekraczać granicę" nie jest już poprawne

fisza pisze...

w sumie wyrażenie "przekraczać granicę" nie jest już poprawne

fisza pisze...

w sumie wyrażenie "przekraczać granicę" nie jest już poprawne

fisza pisze...

w sumie wyrażenie "przekraczać granicę" nie jest już poprawne

analogicznie pisze...

>>fisza
w sumie raz wystarczy napisac
;o)
wordpress na te okolicznosc ma blokade

fisza pisze...

no wlasnie chyba nie ma

analogicznie pisze...

>>fisza
ale tu jest blogger
;o)

jah pisze...

->analogicznie
pociecha (tyle, że marna) w tym, iż jak przyjdzie co do czego, to ludzie łapią się rzeczy najwsźniejszych i ostatecznych

->fisza
fakt, granic już nie ma, więc do końca nie wiem, w którym to miejscu z Polski wskoczę wprost do Niemiec. Jadę austostradą z Wro, żeby było jak najszybciej.... choć to niefortunne, gdy się w gonitwę zamienia wypoczynek ;)

jah pisze...

errata: najważniejszych :)

analogicznie pisze...

"jak trwoga, to do Boga"
mawiala zawsze moja Babcia

angelene pisze...

Jah, zwykle sie z Toba zgadzam, ale w tym w pisie wieszczysz zaglade reklamy retoryka Naomi Klein. Tymczasem nie badzmy naiwni, nie widze szansy, by swiat odwrocil sie od konsumpcjonizmu,by budżety reklamowe zmniejszyly sie do minimum, a copywriterow scigal urzad do spraw antykonsumpcyjnego wychowania mlodziezy. Budzety reklamowe beda rosnąc, kampanie beda coraz ostrzejsze i dzialające na podwiadomośc wlasnie z tego wzgledu, ze zalew reklama uodparnia na lzejsze bodzce. Jedyna droga, by dzieci nie zidiocialy pod plywem reklam jest wychowanie w domu rodzinnym i w szkole. Na żadne uregulowania prawne bym nie liczyła, gdyz reklama napedza rynek, rynek napedza gospodarke, a gospodarka panstwo. Rzadzacy nie maja wiec interesu w restrykcjach wobec reklamy. No chyba, ze wierzymy w rewolucje ogolnoswiatowa - polaczenie bolszewizmu i dzieci kwiatow - ale czy tego chcemy?

I na koniec pozdrawiam serdecznie :)

angelene pisze...

w pisie (wpisie) to przypadkowo sie zrobilo ;)

pajeczaki pisze...

proponuje ostani mietowy oplatek.
:)