Rola przypadku

rola przypadku

Cytacik:

Szczęście jest demokratyczne i przechodzi do różnych osób, niezależnie od ich zdolności.
[...]
Fakt, że wszyscy milionerzy są ludźmi wytrwałymi i ciężko pracującymi, nie znaczy, że każdy, kto będzie wytrwały i pracowity, zostanie milionerem. Wielu wytrwałych i ciężko pracujących przedsiębiorców do niczego nie doszło.

W pewnym podręczniku, będącym przykładem naiwnego empiryzmu, autor szukający wspólnych cech większości milionerów napisał, że łączy ich skłonność do ryzyka. To oczywiste, że bez ryzyka nie odniesie się dużego sukcesu, ale też ryzyko jest niezbędnym elementem niepowodzenia. Gdyby autor objął swoimi badaniami bankrutów, z pewnością u nich również zauważyłby skłonność do podejmowania ryzyka.

Źródło: Ślepy traf. Rola przypadku w sukcesie finansowym.



Komentarze do wpisu
(komentarze do tego wpisu możesz śledzić przez RSS)

  1. 27.04.2008 | 12:52 przed południem | link

    cytat:
    “łączy ich skłonność do ryzyka. To oczywiste, że bez ryzyka nie odniesie się dużego sukcesu, ale też ryzyko jest niezbędnym elementem niepowodzenia.”

    To prawda. Do tego można dodać, że niepowodzenie jest niezbędnym elementem sukcesu. Ryzyko sprawia, że człowiek balansuje na granicy sukcesu i niepowodzenia. Przez co ma większą szansę odnieść sukces. W przeciwieństwie do ludzi, którzy unikają wszelkiego ryzyka (zmian) jak ognia.

  2. 27.04.2008 | 9:56 przed południem | link

    Tym bardziej że większość milionerów w swojej karierze zaliczyło kilka bankructw, czyli niepowodzeń. Dopiero za którymś razem udało im się osiągnąć sukces. A że ryzykowali dużo - dostali/wygrali dużo :)

  3. 27.04.2008 | 12:33 po południu | link

    @Piotrek, dokładnie tak było z Napoleonem Hillem. Trochę na jego temat pisałam w zeszłym roku.

  4. 28.04.2008 | 8:57 przed południem | link

    “Success is simply a matter of luck. Ask any failure.” Earl Wilson

    > Do tego można dodać, że niepowodzenie jest niezbędnym
    > elementem sukcesu.

    Dokładnie. Porażki też są potrzebne, bo dają wartościowe lekcje, jeśli ktoś potrafi je wykorzystać.

    > Wielu wytrwałych i ciężko pracujących przedsiębiorców
    > do niczego nie doszło.

    A Ci wytrwali mi mądrze pracujący? :)

    Wkleję coś:

    Teraz prześledź kilka faktów z życia pewnego mężczyzny:

    - Ten meżczyzna zbankrutował w wieku 31 lat;
    - Przegrał wybory do lokalnej izby prawniczej w wieku 32 lat;
    - Ponownie zbankrutował w wieku 34 lat;
    - Przeżył załamanie psychiczne majac 36 lat;
    - Przegrał wybory w wieku 45 lat;
    - Przeżył śmierć narzeczonej w wieku 46 lat;
    - W tym samym roku przegrał wybory do Kongresu;
    - Ponownie wybory do Kongresu przegrał w wieku 48 lat;
    - Majac 55 lata przegrał wybory do Senatu;
    - Przegrał w wyborach na wiceprezydenta w wieku 56 lat;
    - Po raz kolejny przegrał w wyborach do Senatu 2 lata pózniej;
    - W wieku 60 lat został wybrany prezydentem USA.

    Człowiekiem tym był Abraham Lincoln.

  5. 29.04.2008 | 11:44 przed południem | link

    A mnie się wydaje, że wszystko zależy od nastawienia człowieka, od tego, jaką ma wizję w swojej głowie. Jeśli jego wizja to “Będę bogaty” albo “Będę milionerem” i jego nadrzędnym celem jest zdobycie satysfakcjonującej ilości pieniędzy, to nawet jeśli “demokratyczne szczęście” przyjdzie do niego i milionerem zostanie, to i tak nie będzie człowiekiem szczęśliwym. Albo szybko swoją fortunę roztrwoni (np. na terapie antydepresyjne ;) )

    Natomiast ci, co oddają się własnej pasji, robią to co kochają, są wytrwali w dążenu do jakichś postawionych sobie celów, robiąc przy tym coś wartościowego dla innych, mają duże szanse na wzbogacenie, jeśli mają jakąś wiedzę na temat zarządzania finansami osobistymi. Tylko że niekoniecznie to materialne bogactwo osiągną, bo po prostu… do niego nie dążą. Bo dla nich najważniejsza jest ich pasja.

    Żeby zostać milionerem, trzeba mieć w sobie bardzo silną motywację, żeby być bogatym. A nie każdy ją ma, bo nie każdemu jest to do szczęścia potrzebne.

  6. 8.05.2008 | 2:05 przed południem | link

    Heh ostatnie zdanie smieszne, acz prawdziwe ;)
    Niemniej, ja bym nie wiazal az tak ryzyka z sukcesem, czy porazka… W ktorym bowiem momencie np. Bill Gates ryzykowal? Stworzyl system, sprzedawal go… Nie musial wcale ryzykowac - mial cos innowacyjnego.
    Z kolei do porazki tez nie trzeba ryzyka. Wezmy taka Viste ;) Porazka, bo zzera tone wiecej zasobow, a nie oferuje nic innowacyjnego. Powodem porazki jest wiec… wlasnie brak innowacyjnosci.
    Ja bym sie w tym kierunku sklanial z dedukcja na temat sukcesu i porazki, chociaz wiadomo, ze role gra czasem zupelnie inny czynnik (szczescie i pech, status spoleczny rodzicow…).

Napisz komentarz

Znam regulamin komentowania i zgadzam się na jego warunki (aktualizacja: 07.10.07)