Blog > Komentarze do wpisu
turdeapteki

w naszym aktualnym miejscu zamieszkania żeby kupić kropelki przeciwświądowe dla pięknej, to musimy iść po receptę. zużywamy tego od metra, a nasza pediatra wypisuje po jednym opakowaniu.
jak na ironię w trakcie podróży pociągiem 1/3 buteleczki, która była na dnie wylała się.  ciotka-dentystka  powiedziała, że niestety nie może świstka na taki środek wypisać. no to w pierwszym dniu pracującym, czyli 2-gim, pognałam do przychodni, którą omijałam ze względu na położenie od dobrych pięciu lat przed przeprowadzką na śląsk. no ale szczęśliwie była otwarta, i po dziwnym spojrzeniu, gdy powiedziałam, że nie mam ani legitymacji ubezpieczeniowej, ani książeczki zdrowia dziecka (no zapomniałam), przyjęto mnie bez problemu i receptę dostałam.
po południu zaczęłam zwiedzać apteki. po 3 trzeciej zaczęłam wpadać w popłoch. po 18 już było, więc jakby wybór zaczął się kurczyć. o 20.20 znalazłam przynajmniej jedną, która wykluczyła mi pozostałe ze swojej sieci, i skierowała do najbliższej zatowarowanej do łap, czynnej nawet w niedzielę (czyli 4-do, a mieliśmy wicąż 2-gi). w przypływie nagłego wieczornego oświecenia przypomniała mi się apteka przy pogotowiu. tak dostałam krople, a nawet pani farmaceutka oddała mi receptę. trochę się zdziwiłam, a ona postanowiła sprawdzić w rejestrze leków, czy nie ma błędu przy wprowadzeniu do kasy. okazało się, że nie, tu mogę kupować bez problemu. teraz nie wiem, kto ma bałagan w dokumentacji, ale tak czy inaczej jestem o receptę do przodu. 

niedziela, 04 maja 2008, janiolka
Pisz swój dziennik w Internecie