04 Maja 2008

czego tak naprawdę potrzeba do szczęścia

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 23:51

Po tym tradycyjnie polskim długim majowym weekendzie wyklarowało mi się, czego tak właściwie brakuje do pełni szczęścia.
Banalne: pieniążków, które jak wiadomo szczęścia nie dają, ale szczęściu pomagają sobie odpuśćmy. Wolnego czasu? to już prędzej.
Ludzie znający wyżej podpisaną z pewną dozą prawdopodobieństwa precyzowaliby ten strzał, sugerując więcej czasu na spokojny sen. W zasadzie prawda, ale nie samym łóżkiem żyje człowiek.
Imprezy? nieee, dziękuję, postoję. Ostatnie dni minęły nam pod znakiem mocno imprezowym, w zasadzie dzień w dzień wlewaliśmy w siebie coś, co miało więcej procentów od wody mineralnej, zagryzaliśmy to pysznym żarełkiem (szaszłyki z grilla rządziły), gadaliśmy, gadaliśmy, w tle grała jakaś muzyczka i nie że nie było miło - bo było - ale to jeszcze nie to.

Czego mi brak przekonałam się podążając ze znajomymi na gdyńską plażę. Ludzie… po co wy jeździcie na urlopy w sezonie wakacyjnym to ja nie wiem. Tłumy na plażach, dzieci wyją, ludzie warczą, boszzz…
A teraz warunki są normalnie idealne. Jeden minus że się poopalać nie da, no ale nie bądźmy drobiazgowi. Na plażach jest pusto. Jakieś niedobitki turystów poniewierają się po okolicy, szukając pamiątkowych śmieci (muszelki, bursztyny i inne takie), mewy pyskują, a po za tym tylko my, piasek i morze. Wiatr wieje delikatnie, morze szumi, z zadziwiającą regularnością podrzucając na brzeg kolejne partie skorupek, kamyków i piasku, jest cicho, jest spokojnie, chciałoby się powtórzyć na mistrzem “chwilo, trwaj”.
I pozostać tam przez kolejny tydzień.

Gagatko, nie wiem naprawdę, jak mogłaś wyjechać z tak pięknej okolicy. Gdynia, a konkretniej okolice Orłowa ujmują mnie również sporym urozmaiceniem terenu. Tutaj mamy morze, plażę i komplet przypisanych do niej atrybutów z molo na czele, a pięć minut drogi samochodem na południe i pojawia się las z rezerwatem przyrody, jakieś potoczki sobie pomykają, ptaki nawijają, nic tylko iść przed siebie.

Chyba jestem zmęczona dużym miastem.

Liczba komentarzy: 3 »

  1. Komentarz: autor gagatka 06.05.2008 08:06  

    Mnie do szczęścia brakuje domu z ogrodem, w którym kwitły by jabłonie i setki niezapominajek, a do pełni szczęścia jeszcze własnego konia. Serio.

    Co do Orłowa, Sopotu i pustych wiosennych plaż to wciąż mi się śnią po nocach. Ale serce nie sługa, zaś czeskie krajobrazy górzysto-rzeczne rozmiękczają mi kolana zupełnie. Tylko te jabłonie wciąż mnie duszą.

  2. Komentarz: autor mi:) 06.05.2008 16:28  

    no tak, ale dla fanów słonca i nieco cieplejszej wody teraz warunki raczej slabe. choc polskie lato tez nie gwarantuje w sumie…:)

  3. Komentarz: autor Asia 06.05.2008 19:50  

    Gagatko, a ten sentyment do jabłoni to czysty romantyzm czy ma bardziej pragmatyczne podłoże? ;)

    mi:) za słońcem i ciepłą wodą wyruszę bardziej na południe. Za świętym spokojem - nad Bałtyk po za sezonem :)

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>